Wbij sobie to do głowy raz na zawsze.
Jesteś w sidłach łowcy zapachów, psychologicznego gracza
feromonami, przebiegłego lisa. Mi zajęło to trochę czasu. Na
liście strat mogę wpisać (...)nieustającą potrzebę
jego wyimaginowanego spojrzenia, która będzie prześladować mnie już chyba do końca życia.
Oczywiście zyskałam uczucie życia,
które mogę opiewać w przypływie grafomańskiej pasji, pogłębienie
znajomości Wrzechświata oraz solidny kop w tyłek.
Ale kopniak ten nie
jest cudownym zastrzykiem motywacji, lecz zastrzykiem marsjańskiej
siły sprawczej. Tyłek swędzi Cię jak byś miała w nim siedlisko
owsików, chcesz zmieniać miejsce przebywania, przyjaciół,
charakter pisma, po rozklepaniu skorupki jajka znajdować żółtko,
budzić się z nową fryzurą, talentem albo 6 palcem Budzisz się
rano i masz poczucie, że jesteś w stanie rozkurwić ten
gołębnik(jeśli akurat budzisz się w Krakowie). Siła ta jest
właściwie motorem siły sprawczej, siłę sprawczą uruchamia i
pobudza, jednak sama w sobie jej cech nie posiada. Jest tylko
wwiercającym się w Ciebie pragnieniem zmiany, zmiany
niedookreślonej i absurdalnej. Jest marsjańską odmianą zewu,
który czują cyganie, wyniszczającym Cię kolektorem emocji i
wrażeń wyższych częstotliwości. Katalizatorem Twojego ADHD.
Właśnie to przekazał mi w spadku Marsjanin. Rozchybotał we mnie
każdą komórkę odpowiedzialną za racjonalne działanie,
pozostawiając w najwyżej gotowości do zadania, które mój umysł
poszukiwał w pocie czoła z coraz bardziej dojmującym uczuciem
porażki.
Z powstającej w przerwach mojej powieści.
Dobranoc
Z.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz