Understand me

piątek, 31 sierpnia 2012

Motomyszy z Marsa Misie


Wbij sobie to do głowy raz na zawsze. Jesteś w sidłach łowcy zapachów, psychologicznego gracza feromonami, przebiegłego lisa. Mi zajęło to trochę czasu. Na liście strat mogę wpisać (...)nieustającą potrzebę jego wyimaginowanego spojrzenia, która będzie prześladować mnie już chyba do końca życia.

 Oczywiście zyskałam uczucie życia, które mogę opiewać w przypływie grafomańskiej pasji, pogłębienie znajomości Wrzechświata oraz solidny kop w tyłek.
Ale kopniak ten nie jest cudownym zastrzykiem motywacji, lecz zastrzykiem marsjańskiej siły sprawczej. Tyłek swędzi Cię jak byś miała w nim siedlisko owsików, chcesz zmieniać miejsce przebywania, przyjaciół, charakter pisma, po rozklepaniu skorupki jajka znajdować żółtko, budzić się z nową fryzurą, talentem albo 6 palcem Budzisz się rano i masz poczucie, że jesteś w stanie rozkurwić ten gołębnik(jeśli akurat budzisz się w Krakowie). Siła ta jest właściwie motorem siły sprawczej, siłę sprawczą uruchamia i pobudza, jednak sama w sobie jej cech nie posiada. Jest tylko wwiercającym się w Ciebie pragnieniem zmiany, zmiany niedookreślonej i absurdalnej. Jest marsjańską odmianą zewu, który czują cyganie, wyniszczającym Cię kolektorem emocji i wrażeń wyższych częstotliwości. Katalizatorem Twojego ADHD. Właśnie to przekazał mi w spadku Marsjanin. Rozchybotał we mnie każdą komórkę odpowiedzialną za racjonalne działanie, pozostawiając w najwyżej gotowości do zadania, które mój umysł poszukiwał w pocie czoła z coraz bardziej dojmującym uczuciem porażki.


Z powstającej w przerwach mojej powieści.


Dobranoc

Z.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz